
Ktoś kogoś szturchnął. Za chwilę poleciały mocne słowa: „głupi jesteś, nie lubię cię”. Ktoś inny krzyczy, ktoś rzuca zabawką, ktoś kopie w krzesełko…
Rodzicu, czy to już ten moment, w którym oblewa Cię bezsilność pomieszana ze złością? Bo to nie pierwszy raz. Bo tłumaczyliśmy, bo prosiliśmy, bo reagowaliśmy… a mimo to wszystko wraca jak bumerang. I wtedy gdzieś z tyłu głowy pojawia się ta paląca myśl: „Czy one robią to na złość?”.
Fred Rogers
To nie złośliwość. To brak umiejętności.
Małe dzieci (szczególnie między 1. a 3. rokiem życia) nie mają jeszcze rozwiniętych kompetencji, które my – dorośli – traktujemy jako oczywiste. Dzieci nie rodzą się z tą umiejętnością. One po prostu nie potrafią jeszcze:
- zatrzymać nagłego impulsu,
- nazwać tego, co czują, zamiast działać ciałem,
- powiedzieć „jestem wściekły!” zamiast uderzyć,
- poradzić sobie z narastającą frustracją.
Kiedy emocje biorą górę, maluchy działają fizycznie: popychają, biją, gryzą lub krzyczą. Nie dlatego, że chcą zrobić komuś krzywdę, ale dlatego, że to jedyny język, jaki w danym momencie znają.

Agresja to trudny komunikat
Za każdym takim zachowaniem stoi niezaspokojona potrzeba. Często: zmęczenie, przebodźcowanie, potrzeba uwagi, trudność w relacji z innym dzieckiem czy też tęsknota za rodzicem. Dziecko nie powie: „Mamo, jest mi tu za głośno”, albo: „Ciociu, nie wiem, jak dołączyć do zabawy”. Ono to pokaże – czasem w sposób, który jest dla otoczenia bardzo trudny.
Dlaczego „tłumaczenie” wtedy nie działa?
Bo kiedy emocje są na wysokim poziomie, mózg dziecka „przestawia się” na tryb przetrwania. Kontrolę przejmuje prawa półkula odpowiedzialna za emocje. Nie ma wtedy dostępu do logicznego myślenia (lewa półkula) ani analizowania konsekwencji. Dlatego komunikaty typu: „nie wolno bić” czy „ile razy mam powtarzać” po prostu nie trafiają. Nie dlatego, że dziecko nie chce słuchać – ono w tym momencie fizycznie nie może nas usłyszeć.
Co pomaga bardziej niż kara?
W naszym Klubie stosujemy zasady Pozytywnej Dyscypliny, której podstawą jest szacunek. Nie wierzymy w brak reakcji, ale wierzymy w reakcję dostosowaną do aktualnego stanu dziecka.
Jeżeli dziecko wpada w wysokie emocje, poprzez światło, dotyk czy miękki głos staramy się je wyregulować tak, by do głosu znów doszła lewa półkula. Dopiero wtedy jest czas na rozmowę zgodnie z zasadą „uprzejmość i stanowczość jednocześnie”:
- Zatrzymujemy zachowanie: Spokojnie, ale stanowczo mówimy: „Nie pozwolę Ci uderzyć. To boli”. Zatrzymujemy rękę malucha bez krzyku i zawstydzania.
- Nazywamy emocje: „Widzę, że jesteś zły. To było dla Ciebie trudne”. Dzięki temu dziecko zaczyna rozumieć, co się z nim dzieje.
- Pokazujemy alternatywę: „Możesz powiedzieć: nie podoba mi się. Chodź, pokażę Ci, co możemy zrobić zamiast bicia”.
- Regulacja: Czasem dziecko potrzebuje przytulenia, wyciszenia lub chwili z dorosłym, zanim wróci do grupy.
A co z drugim dzieckiem? To dla nas równie ważne. Dziecko, które ucierpiało, potrzebuje zauważenia i poczucia bezpieczeństwa. Mówimy: „Widzę, że Cię to zabolało. Jestem tutaj”. Robimy to bez etykietowania drugiego malucha jako „złego”.
To nie znika od razu – to proces
Nauka relacji i komunikacji to nie lekcja matematyki. To setki sytuacji, w których dzieci upadają i wstają. Uczą się z naszych powtórzeń, z naszych doświadczeń i przede wszystkim – z naszej reakcji.
Właśnie dlatego w Tuptaju bierzemy to na siebie. Stwarzamy dzieciom bezpieczne warunki, by mogły uczyć się emocji i próbować nowych rozwiązań – bez presji i pośpiechu. Mamy sporo zakamarków i domek doświadczania światła, które świetnie się sprawdzają w takich sytuacjach. Kiedy świat zewnętrzny staje się zbyt głośny lub trudny, takie miejsca pozwalają dziecku wyciszyć zmysły i wrócić do równowagi w swoim tempie.
Właśnie dlatego w Tuptaju bierzemy to na siebie. Stwarzamy dzieciom bezpieczne warunki, by mogły uczyć się emocji i próbować nowych rozwiązań – bez presji i pośpiechu. Mamy sporo zakamarków i domek doświadczania światła, które świetnie się sprawdzają w takich sytuacjach. Kiedy świat zewnętrzny staje się zbyt głośny lub trudny, takie miejsca pozwalają dziecku wyciszyć zmysły i wrócić do równowagi w swoim tempie. Nie patrzymy na takie sytuacje jak na „złe zachowanie do ukarania”. Zatrzymujemy, nazywamy, pokazujemy. Wierzymy, że dzieci nie potrzebują surowszych kar – potrzebują więcej zrozumienia i mądrego prowadzenia dorosłego, który zachowa spokój nawet wtedy, gdy one go tracą.








